Piątek, 17.10.2014

W piątek, dnia 17 października przed południem nie było żadnej kongregacji generalnej, dlatego że komitet redakcyjny przygotowywał relację przeznaczoną dla Ojca Świętego. Po południu zaś, o godz. 16.30, zaczęła się kongregacja generalna. Na jej początku Ojciec Święty ofiarował wszystkim ojcom synodalnym i innym członkom synodu maleńki medal. Na jego awersie znajduje się napis: Franciscus Pontifex Maximus anno II, z drugiej natomiast: Familia christiana ecclesia domestica („Rodzina chrześcijańska domowym kościołem”). Otrzymaliśmy też, jako zapowiedź niedzieli, bardzo detaliczną biografię Pawła VI, która opisuje dzieje Montiniego od samego dzieciństwa, a nawet od jego dziadków.

Przy 178 obecnych ojców przystąpiono do czytania orędzia przygotowanego pod kierunkiem kard. Gianfranco RAVASIEGO, biblisty. Na początku kardynał wytłumaczył rodzaj literacki orędzia. Miałoby to być, według niego logos tes parakleseos, czyli po grecku „słowo pocieszenia i umocnienia” dla wszystkich – nie tylko chrześcijańskich – rodzin na świecie. Ten rodzaj literacki jest zaczerpnięty z Listu do Hebrajczyków. Po odczytaniu tekstu przez samego kard. RAVASIEGO, przystąpiono do dyskusji. Tekst miał tę dobrą cechę, że był bardzo krótki, miał nieco ponad trzy strony. Był chwalony za swoją zwięzłość i za to, że da się czytać – nawet najprostszy człowiek może wziąć ten tekst i sobie go przyswoić, a przynajmniej z nim się zapoznać.

Łatwo natomiast wyobrazić sobie, jaka potem wywołała się dyskusja, dlatego że powstały aż 152 poprawki do tego krótkiego, trzystronicowego tekstu. To pokazuje, jak uważnie ojcowie synodalni śledzą ten tekst, który ma już formę końcową i który, poza relacją przeznaczoną dla Ojca Świętego i oddaną do jego decyzji, ma być opublikowany na zakończenie synodu i jako orędzie trafić do wszystkich.

Tutaj mówiono o różnych poprawkach. Mianowicie o tym, że brakuje wzmianki o powołaniu do świętości – a przecież Kościół nie jest tylko stowarzyszeniem miłosierdzia. Nie mówi się ani słowa o młodych i o wyzwaniach, które przed nimi stają i są dla nich związane z trudnym momentem decyzji. Nie było mowy o podziękowaniu za modlitwę, która towarzyszyła synodowi. Niektórzy odnosili wrażenie, jakoby w międzyczasie zostało zmienione nauczanie Kościoła w materii małżeństwa i rodziny.

Dalej stwierdzono też, że pierwszym adresatem tego orędzia są jednak rodziny chrześcijańskie, a dopiero potem wszystkie inne rodziny na świecie. Wspomniano także o braku podziękowania dla kapłanów – za to wszystko, co czynią dla małżeństw i rodzin oraz za duszpasterskie towarzyszenie im, jak również o podziękowaniu dla stowarzyszeń, dla zakonnic i zakonników – za to, co robią w tej materii. Zauważono też, że brakuje apelu do młodych generacji i że trzeba patrzeć na rodziny, które znajdują się poza Kościołem.

Zasadniczy jednak punkt trudny, najmocniejszy w dyskusji – poza wspomnieniem samotnych matek czy ojców wychowujących dzieci, a także diakonów permanentnych, którzy żyją w małżeństwie, razem ze swoimi dziećmi – dotyczył słowa attualmente, czyli: „w tej chwili”, „aktualnie”, „w tym momencie”. Chodziło mianowicie o ostatni punkt orędzia, który kończy się słowami takimi: „W pierwszym etapie drogi synodalnej reflektowaliśmy nad towarzyszeniem pastoralnym i nad tym, że aktualnie rozwiedzeni, którzy zawarli nowe związki małżeńskie, nie mogą przystępować do Komunii świętej”. To słowo „aktualnie” wzbudziło dużo kontrowersji, bo zakładało, że w tej chwili jest to niemożliwe, ale być może w przyszłości się zmieni. Słowo to ostatecznie zostało wyeliminowane z tekstu, który – poza tym zdaniem – skoncentrował się na tym, że synod rozważał też sprawę przystąpienia do sakramentów ludzi rozwiedzionych, którzy zawarli nowe związki.

Na tym stanęło właściwie to wszystko, czego dokonano w piątek, dnia 17 października, po południu.