Wtorek, 7.10.2014

Wtorek, 7 października rozpoczęliśmy jak zwykle tercją, modlitwą Kościoła. Potem kard. Angelo SODANO zapowiedział bliski, przypadający 20 października, konsystorz – zwołujący kardynałów rezydujących w Rzymie i tych, którzy uczestniczą w synodzie – aby podjąć temat sytuacji na Bliskim Wschodzie. Jego zwołanie jest motywowane potrzebą odniesienia się do relacji wszystkich nuncjuszy Bliskiego Wschodu, którzy przedstawili Kościołowi tamtejszą sytuację.

We wtorkowy poranek obecnych było 184 ojców synodalnych. Przewidziano długą listę mówców. Podjęto tematy, które znajdują się w numerach 20-49 Instrumentum laboris. Jak to jest w zwyczaju, zaczęto od świadectwa audytorów, czyli ludzi świeckich. Tym razem byli to George i Cynthia CAMPOS z Manili na Filipinach – należący do stowarzyszenia „Pary dla Chrystusa” ewangelizatorzy, którzy przedstawili świadectwo swojego życia i trudności w życiu rodzinnym, oraz opowiedzieli o nawróceniu i pracy misyjnej.

Gdy zaś idzie o ciekawsze głosy ojców synodalnych, to wypadałoby najpierw zwrócić uwagę na kard. Giuseppe VERSALDIEGO, który mówił o trudniejszej drodze świadectwa, jaką zakłada małżeństwo w koniecznych wymogach. Małżeństwo, gdy jest zawierane, musi myśleć tak, jak myśli Kościół. Jest to droga nieraz dosyć trudna i ciernista. Gdyby tak nie było, to nie byłoby też problemów kryzysowych, które się pojawiają. Nie możemy do tego podchodzić lekko – podobnie jak do sprawy uznawania nieważności małżeństwa od samego początku – ponieważ wtedy Kościół, zamiast szpitala polowego, zmieniłby się w kostnicę, gdzie stwierdzano by tylko zgony.

Potem kard. Fernando FILONI mówił, że trzeba wchodzić w mens Chrystusa, czyli w to, co Pan Jezus powiedziałby dzisiaj, co uczyniłby w naszych okolicznościach i jak przeprowadziłby rozmowę z Samarytanką. Zwrócił uwagę na to, że nie idzie przy tym o miłosierdzie czy jego brak, ile raczej o wiarę, którą zakłada się przy sakramentach.

W tym miejscu warto może przypomnieć nauczanie trzech punktów Katechizmu Kościoła Katolickiego: „W wielu krajach są obecnie liczni katolicy, którzy na podstawie prawa cywilnego decydują się na rozwód i zawierają cywilnie nowy związek. Kościół, będąc wierny słowom Jezusa Chrystusa: «Kto oddala żonę swoją, a bierze inną, popełnia cudzołóstwo względem niej. I jeśli żona opuści swego męża, a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo» (Mk 10,11-12), nie może uznać nowego związku za ważny, jeśli ważne było pierwsze małżeństwo.

Jeśli rozwiedzeni zawarli cywilnie drugi związek małżeński, znajdują się w sytuacji, która obiektywnie wykracza przeciw prawu Bożemu. Dlatego nie mogą oni przystępować do Komunii eucharystycznej tak długo, jak długo trwa ta sytuacja. Z tego samego powodu nie mogą oni pełnić pewnych funkcji kościelnych.

Pojednanie przez sakrament pokuty może być udzielane tylko tym, którzy żałują, że złamali znak Przymierza i wierności Chrystusowi, i zobowiązują się żyć w całkowitej wstrzemięźliwości” (KKK 1650).

„W stosunku do chrześcijan, którzy żyją w związku cywilnym, a którzy często zachowują wiarę i pragną po chrześcijańsku wychować dzieci, kapłani i cała wspólnota powinni okazywać dużą troskę, by nie czuli się oni jakby odłączeni od Kościoła, w którego życiu mogą i powinni uczestniczyć jako osoby ochrzczone:

Niech będą zachęcani do słuchania słowa Bożego, do uczęszczania na Mszę świętą, do wytrwania w modlitwie, do pomnażania dzieł miłości oraz inicjatyw wspólnoty na rzecz sprawiedliwości, do wychowywania dzieci w wierze chrześcijańskiej; do pielęgnowania ducha i czynów pokutnych, ażeby w ten sposób z dnia na dzień wypraszali sobie u Boga łaskę” (KKK 1651).

„Dopóki żyje prawowity współmałżonek, zawarcie powtórnego związku przez rozwiedzionych sprzeciwia się zmysłowi i prawu Bożemu, jak tego nauczał Chrystus. Osoby rozwiedzione zawierające nowy związek nie są wyłączone z Kościoła, ale nie mogą przystępować do Komunii świętej. Powinny one prowadzić życie chrześcijańskie, zwłaszcza wychowując swoje dzieci w wierze” (KKK 1665).

W dalszej części grekokatolicki biskup Mihai CĂTĂLIN FRĂŢILĂ z Rumunii zauważył, że w jego kraju wiara przetrwała tylko dlatego, że przekazywały ją rodziny. Dzisiaj jest kryzys, który wskazuje przede wszystkim na to, że razem ze zmienioną kulturą przyszła faza osłabienia rodzin. Rodziny same już nie są zdolne do przekazywania wiary, jeśli nie spotkają jakiegoś zewnętrznego wsparcia, na przykład zorientowanych na pomoc im ekip duszpasterskich.

Kardynał Zenon GROCHOLEWSKI z kolei zwrócił uwagę na to, że kryzys ten jest zawiniony nie tylko przez zmienioną kulturę, ale także przez pewne prądy ideologiczne, które formują mentalność zupełnie inną od katolickiej. Katolicy zupełnie nie są do tego przygotowani, trzeba by więc wzmocnić obecność Kościoła w mediach. Mówił też o tym, że niektórzy teologowie zarazili się zgubnymi ideologiami, na przykład gdy idzie o koncepcję prawa naturalnego, i że w Kościele trzeba czegoś więcej niż samych tylko tytułów, kursów i erudycji.

Wśród następnych głosów warto dostrzec wystąpienie Paolo PEZZIEGO, biskupa pracującego w Federacji Rosyjskiej, który mówił, że duszą reformy jest reforma duszy. Wskazał na nawrócenie i na wymiar powołaniowy duszpasterstwa rodzinnego. Mówił też o głoszeniu Ewangelii przez małe wspólnoty i o konieczności budowy chrześcijaństwa w Rosji od nowa, licząc się z tym, że zajmie to nie dziesięć lat, nie pięćdziesiąt, ale kilka generacji. Dobrym momentem wspomagającym ten wysiłek pozostaje zawsze gościnność, która jest podłożem do ekumenizmu i tworzy platformę współpracy w sprawach dotyczących nie tylko Kościoła, ale także każdego człowieka.

Biskup Thomas MERAM z Iranu wskazywał no to, że irańscy chrześcijanie żyją pośród muzułmanów, chociaż nie tak radykalnych jak przedstawiciele Państwa Islamskiego. Zauważył też, że rodziny, które mają problemy, są zasadniczo rodzinami mało praktykującymi albo niepraktykującymi. Jest to znamienne, gdyż tego rodzaju opinie powtarzało wielu biskupów.

Znaczący jest również głos kard. Angelo AMATO. Przewodniczy on Kongregacji ds. Świętych, dlatego mówił, niejako po fachu, że wszyscy w małżeństwie i w rodzinie są powołani do świętości. Są oni wspierani przez łaskę sakramentalną i dlatego nie jest to droga niemożliwa do przebycia. Świadczy o tym fakt, że w tej chwili w kongregacji toczy się wiele spraw małżeństw i rodzin katolickich, które oczekują na beatyfikację i kanonizację: 56 ojców rodzin, 68 matek. Istnieje coś takiego, co można by określić mianem geografii świętych rodzin w Kościele.

Potem abp Diarmuid MARTIN z Irlandii, który pracuje pośród społeczności zsekularyzowanej, twierdził, że skierowany do małżonków i do rodzin język Kościoła nie może być jednokierunkowy. Nie wystarczy mówić, „co macie robić”, ale trzeba z większym zaangażowaniem radzić się par małżeńskich i pytać. Bardzo dużo zależy od „teologii słuchania” – jeśli można mówić o tego rodzaju teologii – czyli od tego, czy wsłuchujemy się w problemy małżeństw i rodzin oraz czy uznajemy prawo stopniowości w rozwoju człowieka. Nie należy zaczynać od stanu idealnego, domagając się go od razu od człowieka, ale trzeba wziąć pod uwagę ludzką ułomność.

Dalej kard. Philippe Nakellentuba OUÉDRAOGO z Burkina Faso wspominał, jak postępować z poligamistami. Istnieje też coś takiego, jak nawrócenie z poligamii. W takim przypadku Kościół, przynajmniej w Burkina Faso, sugeruje, aby wybrać jedną żonę, żeby wprowadzić normalne małżeństwo monogamiczne. Jest to rzeczą trudną dla żyjących w poligamii i to w kulturze, która, gdy była rolnicza, wymagała wiele rąk do pracy. Mężczyzna rzadko się do pracy przykładał i potrzebował wielu kobiet, żeby to wszystko wykonać. Kiedy ta poligamiczna kultura przechodzi na katolicyzm, musi dokonać pewnego kroku przeciwko sobie. Jeśli – jak to zauważył już ktoś inny – byłoby to niemożliwe, można by chrzcić tam tylko dzieci, a nie samych rodziców.

Jan GRAUBNER, biskup z Czech, braki w przygotowaniu do małżeństwa i rodziny przypisywał brakowi mistagogii, czyli powolnego, ale sumiennego wprowadzenia w tajemnicę chrześcijaństwa. Jeśli tego brakuje, ludzie wchodzą w małżeństwo bez doświadczenia więzi z Bogiem. Wówczas wszystko inne staje się tylko nadbudową bez żadnego fundamentu i w takich okolicznościach same siły ludzkie zazwyczaj nie wystarczają. Musi istnieć jakiś podkład wspólnego życia duchowego i obecność dobrze uformowanych kapłanów, będących w stanie wesprzeć tych, którzy zawierają małżeństwo.

Z kolei kard. Josip BOZANIĆ z Chorwacji wskazywał, że małżeństwo i rodzina są symbolem miłości Boga do ludzkości. Podkreślał powołanie do życia małżeńskiego. Zauważył też współczesną tendencję do patrzenia na małżeństwo i rodzinę wyłącznie z perspektywy socjologicznej, która pomija zasadniczą niosącą siłę transcendentną. Gdyby na przykład spojrzeć na Niemcy z punktu widzenia socjologicznego, to w niedzielę mamy tam najwięcej przystępujących do Komunii świętej, ale z tego jeszcze nic konkretnego nie wynika.

Część popołudniową rozpoczęto od wezwania do przygotowania orędzia do chrześcijan na Bliskim Wschodzie. W obliczu sytuacji wojennej i trudności, które oni przeżywają, chodzi o pewne wsparcie. Ofiarowano nam potem enchirydion zawierający teksty o małżeństwie i rodzinie – począwszy od XV wieku, a skończywszy na ostatnich wypowiedziach „samolotowych” Ojca Świętego FRANCISZKA. Ogromny „buch” o około 3500 stronach – cenna rzecz, która w języku włoskim zawiera wszystkie znaczące wypowiedzi papieskie i może przydać się w przygotowaniu duszpasterstwa rodzinnego także i w naszym kraju.

W tej części świadectwo złożyli Jeffrey HEINZEN, dyrektor od naturalnego planowania rodziny z diecezji La Crosse w Stanach Zjednoczonych, i jego małżonka, Alice, którzy mówili o doświadczeniu spadku praktyk religijnych na skutek kultury hedonistycznej. Zaznaczyli, że trzeba bardziej podkreślać dar Boży, żeby to, co jest przekazane w małżeństwie, nie zostało przespane ani zupełnie porzucone.

Kardynał Philippe Nakellentuba OUÉDRAOGO z Burkina Faso mówił o pewnej komplementarności w małżeństwie, której nie można pomijać. Jak mówiłem już poprzednio, nie można przedstawiać małżeństwa jako przeciwieństw, które miałyby się nawzajem zwalczać – jak to się czyni w ideologiach feministycznych. W Burkina Faso niektórzy obrońcy czystości przedmałżeńskiej zostali zabici. Sama sprawa jest zatem do tego stopnia trudna do przyjęcia, że rodzą się męczennicy sprawy czystości przedmałżeńskiej. Gdy wartości zostają rozbite, wówczas następuje degradacja ekologii rodzinnej.

Biskup Benjamin NDIAYE z Senegalu wspomniał o teologii Kościoła jako rodziny Bożej i o modelu Świętej Rodziny. Mówił także o rzeczy praktycznej dla duszpasterstwa, a mianowicie o potrzebie vademecum z katechezą dostępną dla wszystkich zainteresowanych.

Arcybiskup Salvatore FISICHELLA wskazywał na kryzys wiary: dzisiaj bardziej mówi się o treściach wiary aniżeli o zawierzeniu. Dość trudnym doświadczeniem w życiu rodzinnym jest „analfabetyzm wiary”. Nie można jednak odmawiać chrztu temu, komu brak wiedzy o treściach wiary. Treści te nabywa się w sposób długotrwały – drogą nauki, drogą czytania, drogą doświadczenia. Temat wiary był dla FISICHELLI asumptem do podniesienia kwestii permanentnej katechezy przygotowującej małżonków i rodziny.

Na inny aspekt praktyczny z kolei zwrócił uwagę meksykański kardynał Robles ORTEGA. Mówił on, że trzeba tworzyć stowarzyszenia prorodzinne. W Polsce jest dużo takich stowarzyszeń, z których każde ma inną specyfikę i wybiera inną drogę pomocy małżonkom. Te stowarzyszenia są niezwykle cenne, ponieważ formują ludzi silnych i orientujących się w sprawie, którzy nie poddadzą się. Kardynał mówił też o kursach przygotowujących, które nie mogą ograniczyć się tylko do przelotnych spotkań. Potrzeba kompletniejszego przygotowania oraz pomocników rodzinnych, którzy wspieraliby samych małżonków.

Ciekawie wypowiadał się abp Giovanni TONUCCI z Loreto. Podejmując swoją dziedzinę, mówił o sanktuariach jako o klinikach ducha. Będąc w Loreto, ma doświadczenie w tym względzie może większe niż ktokolwiek inny. Arcybiskup zauważył, że nawrócenie rodzinny jest trudniejsze niż nawrócenie jednostki, i że w nawróceniu rodzinnym byłoby dobrze zwrócić uwagę na rolę sanktuariów, których u nas, w Polsce, jest bardzo dużo, w szczególności sanktuariów maryjnych.

Dalej Światosław SZEWCZUK, arcybiskup większy Kościoła grekokatolickiego z Ukrainy, podkreślił powszechne uznanie wobec rodziny, jakie panuje na Ukrainie. Zauważył jednak, że wśród ludzi młodych tendencja do zawierania małżeństw jest tam słaba. Rozwija się kryzys rodzinny związany ze skutkami polityki, emigracji i wojny. Sześćdziesiąt procent małżeństw rozpada się już w pierwszych latach, a potem dochodzi do tragicznych liczb dziewięćdziesięciu procent. Z tego tylko piętnaście procent zwraca się do Kościoła z prośbą o stwierdzenie nieważności zawartego małżeństwa od samego początku. Z tego wniosek, że trzeba znacznie bardziej przykładać się do kursów, które powinny nie tylko poprzedzać, towarzyszyć, ale i następować po zawarciu małżeństwa.

Głos zabrał też kard. Stanisław RYŁKO, który mówił o pewnej konfrontacji z Ewangelią i o tym, że nie trzeba ustępować z wysokiej drogi ewangelijnej. Byłoby to jednoznaczne z brakiem ufności w prymat łaski, która – wprowadzona w małżeństwo – niesie małżonków nie tylko ludzkimi siłami, ale i Bożymi. My się często odnosimy do kryteriów światowych. Warto jednak przypomnieć sobie dialog między kardynałem Federico a narzeczonym z włoskiej powieści I promessi sposi: „Biada, gdybym moją małość miał uczynić kryterium dla drugich”.

W dalszej kolejności jezuita Antonio SPADARO wspomniał o tajemnicy Kościoła w dzisiejszym świecie. Przyrównał on Kościół do światła, rozróżniając jednak dwa jego rodzaje: z jednej strony jest latarnia morska – światło nieruchome, z drugiej zaś pochodnia, którą się niesie i która jest światłem towarzyszącym idącemu. Trzeba w ten sposób rozumieć światło Kościoła i jego naukę, aby bardziej zwracać uwagę na towarzyszenie.

Kardynał Angelo BAGNASCO, przewodniczący Konferencji Episkopatu Włoch, stwierdził, że agresja wobec rodziny nie jest przypadkowa. Chodzi bowiem o uczynienie ludzi słabszymi i osamotnionymi. W takim klimacie wzmacniają się ideologie i ich wpływ. Dlatego trzeba, ażeby Kościół przygotowywał, by sakrament rzeczywiście sprostał tym wszystkim sytuacjom i był gotowy dać im odpór w nadziei na przyszłe dojrzewanie.

Myślę, że można by jeszcze zwrócić uwagę na zdanie kard. Gerharda Ludwiga MÜLLERA, prefekta Kongregacji Doktryny Wiary. Przy różnych głosach, które padały, wprowadzał on porządek doktrynalny: nie wolno i nie można rozwiązać małżeństwa prawnie zawartego. Czasami przy ciągłym mówieniu o tym, że trzeba przyspieszać, ułatwiać czy proponować drogę administracyjną stwierdzenia nieważności małżeństwa, wyglądałoby na to, że chodzi praktycznie o „kościelny rozwód” albo o coś na kształt takiego rozwodu. Kardynał ostrzegał więc, że pożądliwość nie może być traktowana jako pretekst do zmiany prawa Kościoła.

Wreszcie abp Tadeusz KONDRUSIEWICZ z Białorusi od strony praktycznej naświetlił swoją drogę. Wspomniał, że jego rodzice nie znali ani teologii rodziny, ani katolickiej nauki społecznej, ale mieli dostatecznie dużo wiary w sercu, modlili się i żyli w taki sposób, że wszystko to wystarczyło do wychowania dzieci i do uchronienia ich od ateizmu. Dzisiaj Europa propaguje antywartości i ludzie ochrzczeni żyją nieraz jak poganie, uważając się przy tym za ludzi wierzących. Arcybiskup skończył, mówiąc, że kryzys rodziny jest właściwie owocem kryzysu wiary. Zasugerował też, aby – podobnie jak do Kościołów Bliskiego Wschodu – również i do Ukrainy skierować list wspierający Ukraińców w ich ciężkich przeżyciach i w trudnym czasie.